Cygańska korona. Siła magii



Zaloguj się



"Dom Nadzoru" - Tomasz Sobieraj
z 26-02-2009 13:49
Średnia ocen użytkownikow    (0 głos)
Odsłon 635    
Polecane 12

 

Tytuł polski: "Dom Nadzoru"

Autor: Tomasz Sobieraj

Data wydania: 2009

Liczba stron: 61

ISBN: 978-83-7611-223-7

Wydawnictwo: Adam Marszałek



Dom Nadzoru to zbiór opowiadań Tomasza Sobieraja, niepokornego poety i bezkompromisowego eseisty, z upodobaniem łamiacego przyjęte współcześnie konwencje, nie tylko w sztuce. Utwory - w formie filozoficznych przypowieści - pełne są czarnego humoru, politycznej niepoprawności, często wręcz obrazoburstwa. Treść balansująca na granicy snu, schizofrenicznej projekcji, groteski i realistycznego opisu, niekiedy staje się ironiczną dygresją, społeczną satyrą, a niekiedy spowiedzią czy nawet intymnym wyznaniem bohatera, czyli, jak wolno sądzić, literackiego alter ego pisarza. Autor dowodzi, że nie ilość słów, ale ich waga świadczą o jakości dzieła - o czym łatwo się przekonać, sięgając po tę książkę.

Dom na wzgórzu - rzecz o nowych książkach Tomasza Sobieraja

Jesteśmy potworami. Gdybyśmy byli w stanie naprawdę to zobaczyć, moglibyśmy się pokochać... zdać sobie sprawę, jacy jesteśmy niedorzeczni z naszymi poplątanymi jelitami, gównem przepływającym przez nas powoli, podczas gdy patrzymy sobie w oczy, mówiąc "kocham cię" żarcie się rozkłada i zamienia w gówno, a my nigdy nie pierdzimy w pobliżu siebie. To wszystko zakrawa na komedię.
Charles Bukowski

Filozofowie od dawna próbują opisać świat w kategoriach niemalże matematycznych, próbują znaleźć formułę adekwatną do każdej sytuacji, ujmującą każdy aspekt życia w ścisłą definicję. Z tych definicji tkają pajęczą sieć światopoglądów, jedynie słusznych, prawie jedynie słusznych, wyjątkowych i niepodważalnych. A potem okazuje się, że świat jest daleko bardziej rozległy niż kilka czy nawet kilkanaście podwórek razem wziętych. Co gorsza, także bardziej skomplikowany. Cywilizacje wschodu nie przystają do naszych wyobrażeń, religie odmienne od chrześcijańskiej podają inne rozwiązanie problemów niż byśmy chcieli, wraz z postępem nauk sypią się mity, a czas obnaża złudzenia. Właśnie, czas. XXI wiek nie wygląda tak samo jak powiedzmy wiek XIX. I nie chodzi o sposób ubierania się, o wjazd ruchomymi schodami, czy tym podobne detale. Zmienił się sam człowiek, jego relacje z bliskimi, jego sposób widzenia świata i siebie w świecie. Co za tym idzie musiał zmienić się opis rzeczywistości. Bo człowiek jest takim stworzeniem, co to musi mieć wszystko opisane, zapisane, przy tym usystematyzowane i posegregowane. Dopiero wtedy czuje się bezpiecznie.

Jednym z opisujących jest Tomasz Sobieraj. Wprawdzie nie radzi sobie ze światem, za to świetnie radzi sobie z jego odzwierciedleniem na papierze. Ludzie pogodzeni z tym co niesie życie, z zastanym porządkiem i mający w trzewia wrośnięte społeczne reguły nie wiercą się nerwowo na stołku, nie palą papierosa za papierosem z bezsilnej frustracji, nie walą pięścią w stół. Cicho, pokornie wpadają w utarte koleiny, martwiąc się wyłącznie wysoce egzystencjalnym pytaniem "co na obiad?". Sobieraj zaś pracowicie dobiera odłamki rzeczywistości, jak odłamki szkła i buduje z nich wykrzywioną grymasem niesmaku, karykaturalną mordę homo sapiens uwikłanego w tysiące relacji z tymi, którzy, tak samo jak on, dopiero w krzywym zwierciadle wyglądają jak zwykli ludzie. Podobnie jak Charles Bukowski widzi robaki toczące korzenie tego, co przez chwilę zdaje się być pięknym kwiatem. W jego książkach nic nie jest oczywiste, na próżno będziecie szukać w nich banału i pospolitości. Zarówno "Dom nadzoru", jak i tomik wierszy "Wojna kwiatów" to opisy, w których nie ma zbędnego przecinka, niewłaściwego słowa. Rytm wierszy przypomina prozę, rytm prozy faluje wierszem. Prostota i ascetyczność warsztatu pisarskiego nie oznacza jednak braku metafor, wręcz przeciwnie musimy przygotować się na uruchomienie wyobraźni, otworzyć na wieloznaczność i odkurzyć z zakamarków pamięci całą posiadaną wiedzę, żeby nie poczuć się w najżałośniejszy sposób dyletantami u stóp mistrza, żeby zobaczyć trójwymiarowość kreślonych obrazów. Czytając "Dom nadzoru" od pierwszych zdań czułem się jakbym patrzył na obrazy wielkich abstrakcjonistów - magów, uchylających rąbka tajemnicy tylko tym, którzy staną w odpowiedniej odległości od ściany, nie za blisko, nie za daleko, i którzy, będąc wrażliwymi na kształty i barwy, potrafią dostrzec związek pomiędzy czasem, przestrzenią i sensem poszczególnych linii. Z tych zależności wyłania się dopiero artystyczna wizja pretendująca w tym przypadku do bycia parabolą świata jako całości. Sensualność i poetyckie metafory w "Domu nadzoru" sprawiają, że czyta się tę książkę jakby czytało się przypowieści. Sobieraj potrafi rewelacyjnie, kilkoma zaledwie słowami stworzyć fragment rzeczywistości, na który inni musieliby zużyć tonę papieru.

"Sięgnął po domowe drożdżowe ciasto ze śliwkami. Zanim zbliżył je do ust obejrzał dokładnie, czy nie ma na nim włosa, i długo wąchał, rozkoszując się aromatem słodkiej kruszonki i erotycznym, podniecającym zapachem pieczonych śliwek."

Jednym zdaniem potrafi oddać istotę obsesji, jej siłę i niemoc bohatera wobec jej narastania.

"Już od dawna czuł wstręt do wszystkiego, czego dotykali inni ludzie, a szczególnie klamek, za które chwytały setki brudnych, pokrytych pęcherzami, wykwitami łuszczycy, zarażonych świerzbem, rąk."

Tomasz Sobieraj stworzył za pomocą pięciu opowiadań parawan, przez szpary którego infiltruje świat. Stworzył swój własny dom nadzoru, którego jest jedynym pensjonariuszem, a my podglądając (i nadzorując) możemy dostrzec wyłącznie kalejdoskop własnych twarzy i coś na kształt cienia postaci autora, z mocno zarysowanym środkowym palcem u jednej ręki. Czy z okien tego domu padną strzały? Niewykluczone, że tak. "Wojna kwiatów" - drugi po "Grze" tomik wierszy Sobieraja zapowiada krwawe porachunki ze światem.

"...Otworzyli ogień
Pewnie byli pijani
Chcieli się zabawić..."

Ale ten tomik daje też nadzieję. Nie jest to przecież wojna wszystkich ze wszystkimi, wojna robotów, karaluchów i pcheł, ale właśnie kwiatów. Mam wrażenie, że autor, choć opisuje świat, w którym się nawzajem wyniszczamy, gdzieś tam, w zapomnianym zakamarku duszy, do którego się pewnie niechętnie przyznaje, powtarza za równie skłóconym z rzeczywistością Bukowskim "każdy z nas nosi w sobie pokłady dobra". I pomimo istnienia wśród kwiatów wielu rosiczek, warto żyć, dla tych, co oddają światu swoje piękno.

Dom na wzgórzu
Skromna trawa porasta wzgórze
Bogatsza gdzieniegdzie haftem kwiatów
Dwie drogi prowadzą do domu
Dzisiaj nikogo na nich nie było
Jednak wieczorem przyjdą goście - -
Więc pójdę zerwać brzoskwinie
Z piwnicy przyniosę wino

A nawet jeśli przyjaciele przyjdą wyłącznie w marzeniach, można wziąć do ręki tomik wierszy Sobieraja i znaleźć się po drugiej stronie rzeczywistości. W końcu co za różnica, po której stronie przeżyjemy interesujące chwile?
Jan Siwmir

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar

Opublikowane w : Książki, Dzieła wybrane
Kopiuj na swoją stronę/bloga Polecane Drukuj Wyślij znajomenu

Komentarze użytkowników (0) RSS z komentarzami

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.9 © 2007-2010 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved